Kolejne smagnięcie batem. Naga dziewczyna przeraźliwie krzyczy. Błaga o litość.
Grzeszna. Prosi o wybaczenie. Bezbronna. Nie cofnie czasu. Zasługuje już tylko na pogardę.
Całe życie była posłuszna. Przyobleczona w burkę kryła się przed
pożądliwymi spojrzeniami mężczyzn. Milczała, kiedy ojciec i bracia
maltretowali ją w domu. Powinna być posłuszna i wdzięczna za wszystko.
Czy było warto? Pokochała chłopaka ze wsi. Spotykali się nocą.
Wzrastała w jego ramionach. Mieli u stóp cały wszechświat. Młodzi,
rozkosznie nadzy, spragnieni miłości i wolności.
Zdradził chyba księżyc. Tylko on widział ich razem.
Grzeszna przyjemność. Sto batów. Jej kara. Obolałe, brudne ciało naznaczone pręgami. Naznaczone grzechem.
Winna.
_